Pojawił się głos Ćwierkacza, który twierdzi, że pomysł na salon24.pl został ukradziony. I że wcale go nie wymyśliłem.  Bloger twierdzi, że w sieci był wcześniej serwis, którego salon24.pl jest kopią, nawet nazywa sie podobnie salon.com. No to tłumaczę.

Na pomysł salon24.pl wpadłem latem 2006. Igor wydzwaniał i (jakże  profetycznie ;-) twierdził, że niedługo będzie już tylko internet, a  polskie serwisy informacyjne są słabe i że on na luzie zrobi lepszy. Chciał, żebym mu trochę doradził. Tłumaczyłem mu, że rynek serwisów informacyjnych w Polsce jest juz solidnie rozwinięty i ciężko wejść komuś z zewnątrz i to bez pieniędzy. Zresztą późniejsze przykłady tvn24.pl czy dziennik.pl potwierdziły tę tezę (choć skala inwestycji była olbrzymia). Na tym rynku było ciasno, a sposoby podawania informacji w inrernecie sprawdzone. Poradziłem Igorowi, by obejrzał HuffingtonPost.com. To było wówczas zbiorowisko blogów zawodowych dziennikarzy, a firmowała je znana w Stanach dziennikarka (zobaczcie jak się nazywa blog Igora ;-). Igor oczywiście się zachwycił i juz chciał skrzykiwać kolegów do polskiego jankepost .

Przekonywałem Igora (jeśli ktoś kiedyś przekonywał do czegoś Igora, to czuje ciężar tego słowa; krótko – Igor jest uparty jak osioł ;-), że kopię polskiego HuffingtnPost może zrobić dowolny koncern, który zagoni do pracy swoich dziennikarzy albo każe im kopiować teksty z papieru (znacie? ;-).  W takiej sytuacji nowy, biedny serwis będzie bez szans. Jedyna szansą serwisu blogowego zawodowców było zderzenie ich ze światem  blogerów nieprofesjonalistów., czyli zrobienie medium prawdziwie internetowego.  Dlatego sekcje czerwone i niebieskie „stanęły” naprzeciwko siebie obok, ale i naprzeciwko.  Założenie było takie – „czerwoni” chcą rozmawiać, bo blog to nowa jakość, nowy sposób publikacji ( nie będę powtarzał – wszyscy dziś wiemy), niebiescy – chcą być w miejscu, w którym rozmawiają luzie, którzy są znani  i uznani. Jeśli czerwoni zdecydują się być w blogosferze i rozmawiać z niebieskimi pod ich notkami albo pod notkami niebieskich, to będzie serwis, w którym mur między zawodowymi dziennikarzami a blogerami będzie niziutki.  I powstanie medium nowej generacji.

Zatem, inspiracja była – HuffingtonPost (zreszta nie ukrywana przez Igora od pierwszego dnia), ale HP wzbogacony o blogerów nieprofesjonalnych.  No i Igor taki serwis zamówił u informatyka. Determinacja Igora była duża. Nawet gdy półprzytomny leżałem w szpitalu, Igor gdy mnie odwiedzał, mówił tylko o serwisie. Jeszcze nie o salonie, bo tej nazwy nie było.

Serwis salon.com jest serwisem informacyjnym, w którym publikowane są artykuły, blogi, analizy, ale też każdy może wysłać list do redakcji (skomentować artykuł). Tak jest w Polsce np. na portalach od bardzo dawna. Można komentować artykuły. W salon.com gromadzą się one jeszcze w rozmaitych forach (ze znaną the Well). W sumie nic specjalnego.

Można na salon.com nawet założyć blog, tzn każdy może w sekcji open.salon.com (jest w fazie beta)  i blogować . Jednak na salon.com blogerzy nieprofesjonalni  nie istnieją, są w getcie open.salon.com, a salon.com to miejsce gdzie blogują zawodowcy. Trudno zatem mówić o tym, że salon.com był inspiracją dla salon24.pl, w którym z definicji zawodowcy mieszają się z blogerami niebieskimi  (jak włączą opensalon.com na salon.com to my będziemy inspiracja dla nich ;-)

Na koniec o nazwie salon24.pl. Nazwę wymyślił Igor. Nie wiem, czy znał salon.com, ale jak znam Igora to raczej nie. Chodziło o to, by na salony wpuścić tych, którzy chcą dyskutować, a nie mogli, bo nie mieli gdzie,  a salon24.pl otwarty jest zawsze.

Kończę tłumaczenie się z własnego pomysłu.  Ćwierkacz może na twitterze ćwierknąć znowu.